środa, 16 września 2015

Pokolenie "Dark Souls"



                Ludzie dzielą się na dwa rodzaje. Tych, którzy idą na łatwiznę i tych, którzy przechodzą na poziomie hard. Ci, którzy są pośrodku po prostu jeszcze nie zdecydowali. Jeśli nie podejmą tej decyzji, szybko znajdą się w tej pierwszej grupie. Jeśli podejmą... Cóż, można powiedzieć, że utrudnią sobie życie.
                A tu nie ma łatwej ścieżki. Łatwa ścieżka to oszustwo i kłamstwo. I możesz mówić „tarcze są dla słabych”, ale to nie znaczy, że gość z tarczą będzie miał łatwo. Nie musisz grać. Ale jeśli się zdecydujesz i jeśli wytrwasz, to nauczysz się dwóch rzeczy - sterowania i tego, że wysiłek się opłaca.
                A jeśli się na to nie zdecydujesz, to nikt cię nie będzie winił. Jest wiele łatwiejszych rzeczy do robienia. Łatwiejszych i często przyjemniejszych. Możesz wybrać poziom trudności w stosunku do tego, z czym sobie poradzisz. Albo z czym myślisz, że sobie nie poradzisz. Tylko jest też jeden haczyk. Możesz łatwo zapomnieć o tym, że czasem wysiłek jest potrzebny, czy też wymagany.
                Żyjesz w świecie, w którym każdy powtarza, że można coś otrzymać podane na tacy. Tak po prostu. Że nie musisz wkładać w to pracy. Możesz w to wierzyć i pewnie będziesz w to wierzyć. Proszę bardzo, uważam, że nawracanie jest głupie.
                Jednak zastanów się. Przechodzisz grę, która podaje ci na tacy wszystkie odpowiedzi i prostą historię. Nie musisz się za wiele zastanawiać, kombinować, główkować. Po prostu przebiegasz przez świat i kończysz. Żadnych porażek, same zwycięstwa. Jak długo je pamiętasz?
                Możesz też zagrać w „Dark Souls”. Tam każdy krok może cię zabić, nawet zwykły przeciwnik może urosnąć w twoich oczach do rangi bossa. Upadasz, upadasz, upadasz. Rozgrywka wymaga od ciebie określonego standardu, do którego musisz doskoczyć. Przegrywasz, przegrywasz, przegrywasz. Aż w końcu wygrasz. Jak długo to pamiętasz?
                Życie to taka gra, którą sami piszemy. Dawniej inni pisali ją za nas, jednak w obecnych czasach „demokracji” i „liberalizmu” to my ją piszemy. Teoretycznie. Ale to od nas zależy, jaki poziom trudności sobie narzucimy i do jakiej poprzeczki będziemy dążyć. Tu nie chodzi o ambicje, tylko o to, ile od siebie wymagasz, ile nad sobą pracujesz. I jakie podejście pomoże ci być najlepszą wersją siebie, na jaką cię stać.
                Jaką grą jest twoje życie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga