sobota, 21 listopada 2015

Zamknij oczy i zwiń się w kłębek



                Liść opadł.
                Tkwię w zawieszeniu pomiędzy natłokiem nauki i ogarniania życia a realizacją własnych celów. Nie pędzę. Nic na siłę. Trochę czerwonych krzyżyków na kalendarzu pozwala zebrać energię.
                Liść opadł, a melancholii brak.
                Nie mówię o tej głębokiej, przytłaczającej, będącej wstępem do depresji. Mówię o mojej łagodnej przyjaciółce, która pozwala trochę zwolnić, zrelaksować się nad książką z kubkiem ciepłej herbatki. Trochę nie myśleć, dużo marzyć, najwięcej odczuwać. Zwykle spodziewam się jej przed opadnięciem liści, ale studia. A właściwie długie, męczące wakacje z nimi związane.
                Więc liść opadł a ona jeszcze nie przyszła.
                Ale czuję, że się zbliża. Pewnie będzie szła po grudzie, ale dotrze. Tak jest zawsze. Emocje też muszą odpoczywać. A przy melancholii odpoczywa im się najlepiej.
                Liść opadł, idę po kota, bo zimno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga