Wolimy działać racjonalnie, w sposób przemyślany. Jednak taka „mądra” samokontrola nie zawsze jest dobra. W
sytuacji zagrożenia nie ma czasu na namysł. Powiedział pan Charles S.
Carver w wywiadzie dla „Charakterów” (numer z grudnia 2012). Pan Caver jest
wykształconym, uczonym psychologiem. Profesorem nawet! Ale nie będę rozwodzić
się na temat jego mądrości, osoby czy nawet wywiadu.
Wierzę w przeznaczenie. W Bożą
Opatrzność, jeśli ktoś woli. Upatruję go w mniejszych lub większych elementach
życia, które zsumowane zawsze prowadzą do czegoś większego i sensownego. Można to jednak zlekceważyć, pójść inną drogą.
Ale ta nie będzie dobra albo będzie nie wystarczająco dobra.
Jednego dnia poznajesz dziewczynę
i fragment jej historii, podziwiasz jej siłę i przyznajesz słuszność decyzji.
Dwa dni później jesteś w podobnej sytuacji i masz dwa rozwiązania. Zrobić to,
co uprzednio zostało uznane za słuszne lub nie. Z jakiej przyczyny tak nie
postąpić, przecież to mądre? Ze strachu, z braku opcji, bo może to jeszcze nie
teraz, za wcześnie.
Załóżmy, że podejmujesz decyzję
na tak. I zaczyna ci się łączyć coraz więcej faktów. Już wcześniej przychodziło
ci to do głowy. Mniej więcej zgadza się nawet termin, o którym myślałeś bądź myślałaś.
Masz co najmniej jedną pewną opcję. Jesteś w stanie rozprawić się ze wszystkim
bez widocznych większych strat. Boisz się jak nie wiadomo co i to normalne, bo
czeka cię duża zmiana.
Jednak skoro jest tyle czynników
składających się na tę decyzję, to znaczy, że tak ma być. Znaczna część ciebie
wie, że sobie poradzi i że tak będzie lepiej. Ja właśnie to nazywam
przeznaczeniem. I może nie zawsze od razu jest wtedy dobrze i miło. Ale w końcu
tak jest i gdy patrzysz wstecz, myślisz sobie „to było mi potrzebne, dobrze, że
tak się stało”.
I pamiętaj jedno. Tylko głupiec
nie ucieka z płonącego domu, bo boi się złamać nogę wychodząc przez okno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz