Ciało leży w szpitalu. Coś się w
ciele zepsuło i teraz grono naprawcze próbuje to naprawić. Ciału potrzeba
składników odżywczych, więc podłącza się je do kroplówki. Trochę traci na
kolorkach, ale dostaje wszystko, co jest mu do życia potrzebne.
Uszkodzona część nie chce się
naprawić, więc ciało musi dłużej zostać w szpitalu. Potrzebne są dodatkowe
badania i konsultacje. Ciało zostaje chyłkiem poinformowane, że musi się szybko
oporządzić i pędzić na spotkanie ze specjalistą od dolnych jego części. Robi,
co mu każą. Specjalista jest formy męskiej w liczbie mnogiej. Ciało się
krępuje, zawsze chodziło do formy żeńskiej, ale takowej nie ma na stanie i nikt
jej specjalnie dla ciała nie sprowadzi. Ciało nie ma miejsca by schować swoje
delikatne podbrzusze. W ciele narasta stres. Gdyby chociaż miało spódniczkę,
ale nie ma. Stoi, kupi się, nie może usadowić na miejscu do badania, narasta dyskomfort
i strach. Ciało trzęsie się i roni łzy, a jedna forma męska na zmianę z drugą wykonują
badanie. Jedna forma próbuje ciało powstrzymać od drgawek, lecz dreszcze nie
ustają.
Badanie skończone, ciało dalej
łzawi. Za parę godzin ciało się uspokoi. Umysł i dusza zostały przecież w
szafce przy łóżku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz